Szkoła we Wrześni...

... celowo otwieram puszkę "z Pandorą" (8-D i rzucam w eter...
jaka jest oferta edukacyjna we Wrześni, czy dzieci mają szansę odebrać dobre wykształcenie, czy obecne kombinaty szkolne kształcą czy przeżuwają tylko mięso i wypuszczają nie gotowych do życia młodych ludzi...(niezależnie czy to podstwawówka, gimnazjum, technikum czy liceum)

Gdzie warto się uczyć... bo legendarna renoma wrzesińskich szkół wydaje się łabędzim śpiewem... a wszechobecne płatne kursy, kursiątka, szkolenia, szkolonka ba szkoły językowe, pozwalają mi wysnuć tezę, że w szkole można się tylko nauczyć czytać i pisać... a nauczyciele nieustannie dorabiają na korepetycjach, udzielają się w polityce zamiast uczyć w szkole...

A marketingowy bełkot wyziera z każdej strony www wrzesińskich szkół...

Po co więc szkoła?

Komentarz

  • By nie cofnąć się do średniowiecza? Jak woje z Grzybowa? :)
    Reszta jest muzyką...
  • Problem jest tak złożony i obszerny, że aż nie wiadomo, od której strony go ugryźć.
    Patrząc z poziomu gimnazjum, według mnie, sytuację pogorszyło wprowadzenie egzaminów gimnazjalnych. Przynajmniej dla zdolnych uczniów, mało rozwijające jest rozwiązywanie ciągle zadań egzaminacyjnych, wplatanie w każdą lekcję typów tych zadań. Nauczyciel rozliczany jest wyników egzaminu i będzie wałkował, powtarzał do znudzenia materiał, kiedy w to miejsce można by pójść dalej.
    Z kolei w przypadku słabych uczniów, szkodliwa jest podstawa programowa. Nauczyciel musi ją zrealizować, co zmusza go do w miarę szybkiego przerabiania materiału. Tymczasem mało zdolny lub (co częściej) leniwy uczeń ma trudności z nadążaniem za takim tempem, powinien wtedy więcej pracować w domu, ale zazwyczaj tego nie robi i zaległości się nawarstwiają. Dochodzi do tego, że przerabiany jest temat np. ochrony środowiska, uczeń powinien opowiadać, jak segregować śmieci, jakie kroki może przedsięwziąć w celu ochrony środowiska, a on dobrze nie potrafi się przedstawić.
    Z takimi uczniami (a przeważnie cała klasa jest na podobnym poziomie), powinno się do znudzenia wałkować te najprostsze tematy, dużo ćwiczyć słownictwa z dnia powszedniego, żeby po wyjściu z gimnazjum potrafił mówić w stopniu komunikatywnym, niekoniecznie używając przy tym skomplikowanych form gramatycznych i niekoniecznie potrafiąc dyskutować o ochronie środowiska. Później wyjeżdżają do pracy za granicą i nie umieją praktycznie nic.
    To tyle z moich początkowych przemyśleń, bo obiad gotować muszę:)
  • Nie wiem czy będę obiektywny, ale z tego co ja widzę to dzieciaki są przeładowywane wiedzą. Co któryś zdolniejszy zaraz jest wypychany na dodatkowe konkursy, zajęcia itp... Później takich zajęć dodtakowych sie uzbiera cała górka, oczekiwania wobec niego też wzrastają i dzieciak się resetuje, bo nie daje już w pewnym momencie rady. Taka moja sugestia, nie wiem na ile trafna - bo co szkoła może być inaczej.
  • homopoeticus powiedział(a):

    Nie wiem czy będę obiektywny, ale z tego co ja widzę to dzieciaki są przeładowywane wiedzą.

    Ba ja odnoszę wrażenie, że dzieciaki są coraz mniej wykształocone a coraz bardziej wyspecjalizowane, jeżeli kedyś szkoła kształtowała charekter, wychowywała to teraz raczej przemiela delikwenta... i won...

  • Postanowiłem odkopać temat i zadać kolejne pytanie ?
    Dlaczego Zaspół Szkół Zakonu Pijarów w Poznaniu jest uznawany przez rodziców za jedną z lepszych jak nie za najlepszą szkołę w tym mieście...?
  • Hmmm...Trochę abstrakcyjne to pytanie. Gdzie Rzym, gdzie Krym - co przeciętnego mieszkańca Wrześni obchodzi szkoła pijarów w Poznaniu?
  • swego czasu modna była szkoła kościelna w Pobiedziskach - sporo wrzesińskich dzieci tam wożono. Czy nadal tak jest?
  • Gorg powiedział(a):

    Postanowiłem odkopać temat i zadać kolejne pytanie ?
    Dlaczego Zaspół Szkół Zakonu Pijarów w Poznaniu jest uznawany przez rodziców za jedną z lepszych jak nie za najlepszą szkołę w tym mieście...?

    Dlatego, że nie jest fabryką zajmującą się przygotowaniem dzieciaków do zdania kolejnych testów.
  • edytowano April 2015
    Interesujące, wniosek jest jeden (8-D tam nauczyciel idzie nauczać a nie do "roboty"... Ciekawe kiedy powstanie u nas szkoła/szkoły nie zarządzane gminnie bo odnosze wrażanie, że wszystko czego tyka się gmina, starostwo w temacie nauczania, kultury, budowy to bicie piany... i generalnie para w gwizdek
    Wszędzie gdzie jest kompetentny właściciel sprawy idą we właściwym kierunku(nieśmiertelna budowa VW a budowa szpitala, szkoła katolicka a szkoła gminna)...

    Oczywiście być może jest to duże uproszczenie, ale oddające ogląd sytuacji z poziomu mieszkańca...
  • puszka pandory dobry temat.jako rodzic powiezam szkole dziecko ,aby zostalo przygotowane do zycia zawodowego.
  • Zgadzam się, żadnej renomy.
  • wendy powiedział(a):

    Hmmm...Trochę abstrakcyjne to pytanie. Gdzie Rzym, gdzie Krym - co przeciętnego mieszkańca Wrześni obchodzi szkoła pijarów w Poznaniu?

    ... bo przeciętny mieszkaniec Wrześni może wysłać tam dziecko do liceum np.
  • dziadek powiedział(a):

    puszka pandory dobry temat.jako rodzic powiezam szkole dziecko ,aby zostalo przygotowane do zycia zawodowego.

    ... niestety współczesna szkoła we wrześni służy raczej zaspokajaniu ambicji w indywidualnej lokalnej karierze politycznej dyrektorów i nauczycieli;
  • Gorg powiedział(a):

    ... celowo otwieram puszkę "z Pandorą" (8-D i rzucam w eter...
    jaka jest oferta edukacyjna we Wrześni, czy dzieci mają szansę odebrać dobre wykształcenie, czy obecne kombinaty szkolne kształcą czy przeżuwają tylko mięso i wypuszczają nie gotowych do życia młodych ludzi...(niezależnie czy to podstwawówka, gimnazjum, technikum czy liceum)

    Gdzie warto się uczyć... bo legendarna renoma wrzesińskich szkół wydaje się łabędzim śpiewem... a wszechobecne płatne kursy, kursiątka, szkolenia, szkolonka ba szkoły językowe, pozwalają mi wysnuć tezę, że w szkole można się tylko nauczyć czytać i pisać... a nauczyciele nieustannie dorabiają na korepetycjach, udzielają się w polityce zamiast uczyć w szkole...

    A marketingowy bełkot wyziera z każdej strony www wrzesińskich szkół...

    Po co więc szkoła?

    Model powszechnej szkoły europejskiej, faktycznie stawia cel w postaci człowieka "umiejącego ze zrozumieniem czytać i pisać". Takie umiejętności nie przydają się do "wykonywania(pracy) ze zrozumieniem". Powyższe to wielki skrót ale ma potwierdzenie w życiu społecznym. Poruszony tu "urzędnik" bez problemu przyswajając i rozumiejąc "pragmatykę" (prawo, procedury itp) w sposób jaki rozumie odpowiednią decyzją (ze zrozumieniem napisze czy powie) wyda. Problemem jaki wyziera z powyższych wystąpień jest faktyczny brak zaangażowania społecznego i zrzucanie odium sprawy na urzędników. Znacie przecież WYBRANYCH PRZEZ WAS radnych, itp, kontaktujcie się z nimi, naciskajcie by prezentowali to co obiecywali Wam w okresie przedwyborczym. Jeśli wśród radnych są tylko "z rozumieniem mówiący i piszący" to takie rezultaty obserwujecie, tu odnoszę do najwyższej półki społecznej - SEJMU - czasem odnoszę wrażenie, że nie rozumieją co piszą czy mówią.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.